„Jak zginęła rodzina dr. L. Zamenhofa” – głos Isaja Dratwera

27 stycznia obchodzimy Międzynarodowy Dzień Pamięci o Ofiarach Holokaustu uchwalony przez Zgromadzenie Ogólne ONZ w 2005 r. w rocznicę wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau przez Armię Czerwoną. Pamiętamy o wszystkich esperantystach, którzy stracili życie w rezultacie polityki nazistowskiej. Przedstawiamy relację Isaja Dratwera nagraną w 1969 r.; Dratwer był świadkiem losu rodziny Zamenhofów, jednym z nielicznych żydowskich esperantystów polskich, którzy przeżyli getto warszawskie. Pod filmem publikujemy tekst tłumaczenia esperanckiego nagrania na język polski. Kursywą zapisano te fragmenty, które nie zostały nagrane, ale były wydane w druku.

Jak zginęła rodzina dr. L. Zamenhofa

Mówi magister Isaj Dratwer, bakteriolog, przewodniczący Izraelskiej Ligi Esperanckiej i członek komitetu Światowego Związku Esperantystów.

Serdecznie pozdrawiam w imieniu izraelskich esperantystów oraz własnym japońskich przyjaciół esperanckich i współideowców na całym świecie.

Urodziłem się w Warszawie w Polsce, tam spędziłem wiele lat, skończyłem gimnazjum i uniwersytet oraz przez długi czas byłem aktywny w polskim ruchu esperanckim. Za działalność esperancką jako pierwszy esperantysta w Polsce otrzymałem od Rady Państwa PRL wysokie odznaczenie państwowe – Złoty Krzyż Zasługi.

Mieszkałem w Warszawie podczas jej oblężenia w czasie drugiej wojny światowej, znajdowałem się w getcie warszawskim od jego założenia aż do ostatecznej likwidacji. Dlatego mogę opowiedzieć o losie rodziny doktora Ludwika Zamenhofa, twórcy esperanta.

Jako że w ostatnim czasie ukazały się w gazetach esperanckich niewłaściwe, a nawet fałszywe informacje o losie rodziny twórcy esperanta, chcę przedstawić prawdę! Na początek uwaga: mieszkałem w Warszawie podczas oblężenia, znajdowałem się w getcie warszawskim od jego założenia aż do ostatecznej likwidacji. Fakty historyczne są niezbędne, aby lepiej zrozumieć zaistniałą sytuację.

W czasie oblężenia Warszawy we wrześniu 1939 r. niemieckie samoloty zniszczyły dom przy ul. Królewskiej 41, w którym na 3. piętrze znajdowało się mieszkanie dr. Ludwika Zamenhofa. Po jego śmierci w obszernym pięciopokojowym mieszkaniu żył doktor Adam, jego żona doktor Wanda z synem Ludwikiem, a także doktor Zofia i magister Lidia, córki Zamenhofa. W mieszkaniu nabożnie przechowywano rozmaite pamiątki po twórcy języka międzynarodowego. Również jego gabinet, w którym zwykł pracować, pozostał niemal niezmieniony. Po zniszczeniu domu rodzina Zamenhof zamieszkała u państwa Minców – doktor Janina była siostrą pani Wandy – przy ul. Focha 8.

Kilka dni po zajęciu Warszawy przez Niemców (28 IX 1939) odwiedził mnie p. Julian Lindensztat, działacz towarzystwa esperanckiego „Konkordo”, który później zginął z tysiącami innych esperantystów żydowskich, i z przejęciem powiadomił mnie, iż cała rodzina dr. Zamenhofa została aresztowana. Poradził mi również, abym zniszczył swoje książki esperanckie i uciekał z domu, bowiem także ja mogę być aresztowany. Byłem przecież przewodniczącym najbardziej aktywnej organizacji esperanckiej, Warszawskiego Towarzystwa Esperanckiego. Nie spaliłem jednak swoich książek, przepadły one później wraz z całym moim dobytkiem podczas likwidacji warszawskiego getta, a sam pozostałem w domu…

Jak się później dowiedziałem, władzom Warszawy, która była oblężona i wiele wycierpiała, udało się spalić adresy przewodniczących wszystkich towarzystw i organizacji politycznych działających przed wojną w stolicy Polski.

Okazało się, iż Niemcom udało się aresztować syna dr. Zamenhofa, dr. Adama, będącego ordynatorem oddziału okulistycznego Szpitala Żydowskiego, który to po wybuchu wojny i ucieczce swojego poprzednika został dyrektorem szpitala. Aresztowano go w szkole pielęgniarek położonej na terenie szpitala, gdzie oddano mu do dyspozycji pokój. Jak opowiedziała mi świadek – nauczycielka szkoły, przyszli gestapowcy, nawet wydaje się jej, że mieli na sobie mundury lekarskie, i spytali o dr. Adama Zamenhofa, dyrektora szpitala. Zapytali o niego po niemiecku, a czyjeś twierdzenia, iż aresztujący rozmawiali w esperancie, są nieprawdziwe. Po kilkuminutowym pobycie w jego pokoju opuścili go wraz z Adamem Zamenhofem, który był bardzo blady. Tego samego dnia w szpitalu aresztowano jego żonę dr Wandę i siostrę dr Zofię. W domu państwa Minców, w tym samym dniu, Niemcy aresztowali pannę Lidię i dr. Henryka Minca, szwagra Wandy, który w ogóle nie był esperantystą. Zabrano go zamiast Ludwika, wówczas chorego, myśląc pewnie, iż chłopiec ma tyfus.

W owym czasie kilkukrotnie spotkałem p. Jeana Forge’a (Jana Fethke), który był wtedy ważnym funkcjonariuszem w administracji hitlerowskiej (szefem wydziału kultury) i dyrektorem biura reklamy „Tempo”, prosząc o interwencję w sprawie syna twórcy esperanta i jego szwagra. Kilka razy odwiedzałem p. Jeana Forge’a (Jana Fethke) w jego biurze przy ulicy Chmielnej 47 (49?), a raz zaprosił mnie on do kawiarni przy tej samej ulicy. W oknach kawiarni wisiały tabliczki „Żydom wstęp wzbroniony”, jednak p. Forge (Fethke) zapewnił, że z nim mogę wejść bez problemu. Obiecał interweniować, jednak czy pozostało to skutku, czy też w ogóle nie interweniował, nie wiem.

Od stycznia 1940 r. doktorzy Adam Zamenhof i Henryk Minc nie przebywali już w warszawskim więzieniu Pawiak. Według niepotwierdzonych plotek znaleźli się oni później w niemieckim obozie koncentracyjnym Stutthof. Czy Niemcy rozstrzelali ich, spalili w krematorium czy udusili w komorze gazowej – to nieważne. Rezultat jest taki sam!…

Wnet po zajęciu Polski i Warszawy Niemcy rozpoczęli prześladowania ludności cywilnej, szczególnie żydowskiej. Już w listopadzie 1939 r. wszyscy Żydzi, dorośli i dzieci, musieli nosić specjalną odznakę.

w tak zwanym Generalnym Gubernatorstwie białą opaskę z niebieską sześcioramienną gwiazdą na prawym ramieniu, a w miastach przyłączonych do „Reichu” – sześcioramienną żółtą gwiazdę na piersi i plecach.

Sytuacja Żydów stale się pogarszała. W listopadzie 1940 r. w Warszawie założono getto otoczone murami i drutem kolczastym u góry. W zamkniętą, surowo strzeżoną, niewielką przestrzeń wepchnięto ponad 400 000 Żydów z Warszawy i okolic. Warunki życia były straszliwe. Panował głód, choroby. W getcie znaleźli się także pozostali członkowie rodziny Zamenhofa. Wanda i Zofia pracowały jako lekarki, Lidia uczyła angielskiego.

W lipcu 1942 r. Niemcy rozpoczęli eksterminację Żydów mieszkających w getcie. Przy jego granicy położone były dawne magazyny Zjednoczenia Spółdzielni Polskich, do których prowadziła bocznica kolejowa. Niemcy wykorzystali tamtejszy plac i zorganizowali tam Umschlagplatz, na który gwałtem ciągnięto złapanych Żydów, kobiety, starców, dzieci, chorych, i z Umschlagplatzu raz, a później dwa razy dziennie specjalnymi pociągami do transportu zwierząt wywożono wszystkie ofiary do Treblinki, gdzie w 10 komorach gazowych Niemcy zamordowali ok. miliona Żydów; w Oświęcimiu zamordowali ok. trzech milionów Żydów i milion nie-Żydów, dwa miliony Żydów poległy w obozach zagłady Majdanek, Sobibór, Bełżec i innych.

Rację ma panna M. Boulton, lecz nie panna Noll; p. „Dansk Esperanto-Blade” nr 12/1963 i „Niemiecki Przegląd Esperancki” nr 2/1964. W komorach gazowych na samochodach Niemcy zamordowali Żydów z miasta Chełm i okolic (zob. m. in. bardzo wartościową pracę znanej polskiej pisarki Zofii Nałkowskiej „Medaliony” w tłumaczeniu esperanckim), jednak okazało się, że taka „produkcja” jest za mała w porównaniu do „popytu”…

Tak zginęły Zofia i Lidia. Wandzie z Ludwikiem udało się uratować w kitlach lekarskich z Umschlagplatzu – wówczas było to jeszcze możliwe – a następnie ukryć pod nazwiskiem Zaleska.

O wzruszającej historii opowiedzianej przez pannę Noll nic nie słyszałem i według mojej wiedzy doktor Wanda Zamenhof po wojnie nie przebywała w Kopenhadze. Spotykałem się z nią często!

W styczniu 1943 r. miała miejsce druga likwidacja warszawskiego getta a w styczniu tego samego roku ostatnia, podczas której miało miejsce imponujące powstanie nielicznej młodzieży żydowskiej przeciw potężnej niemieckiej machinie wojennej. Getto warszawskie zostało zrównane z ziemią!…

Co tyczy się mnie, narratora tego może suchego, ale prawdziwego raportu: tak więc straciłem wszystkich swoich bliskich, Niemcy wyciągnęli mnie z płonącego domu getta 27 kwietnia 1943 r., z jakiegoś powodu nie rozstrzelali mnie jak innych, i dwa lata spędziłem w niemieckich obozach koncentracyjnych. Oddziały amerykańskie wyzwoliły mnie 23 kwietnia 1945 r. w czasie marszu ewakuacyjnego z obozu we Flossenburgu w lesie niedaleko Stamsried (Bawaria)…

Źródło: La voĉalbumo de Esperanto

 

Isaj Dratwer (1905-1985) – polsko-żydowski bakteriolog i esperantysta, korespondent czasopis esperanckich (Heroldo de EsperantoPola Esperantisto i in.), przed wojną przewodniczący Warszawskiego Towarzystwa Esperanckiego i Esperanckiego Koła Akademickiego. W latach 50. był sekretarzem generalnym Polskiego Związku Esperantystów, w latach 60. – przewodniczącym Esperanckiej Ligi Izraelskiej.

Dodaj komentarz